Akcja rozpoczęła się 26 sierpnia i trwała do 12 września 2001 roku



Trasa przejazdu przebiegała następująco:

START W POZNANIU -


godz 00:45 - 0,5h spóźnienia bo Ciechanowi pomyliły sie dni :-) Zapakowano nas w mało efektowny autobus, który nie wyglądał na zbyt nowy. Przekonaliśmy się, że autobus to stary grat, który trzęsie, buczy, drzwi się nie chcą zamykać, ale było to w końcu tylko 5 godzin więc większość się tym nie przejmowała.


Po przejechaniu około 50 km poczuliśmy dziwną suchość w gardle, a ponieważ byliśmy świetnie przygotowani (drinki były już wymieszane) desperacko zaczęliśmy szukać kubeczków podróżnych i butelek z "tonic-em".

Jak należało się spodziewać reszta podróży przebiegła bardzo wesoło :-).

NYSA -

tutaj nas przesadzono w środku nocy, w środku snu, na parkingu, w inny, na szczęście wygodniejszy i szybszy autokar
W nowym autobusie nie zdążyliśmy się jeszcze dobrze rozsiąść a już byliśmy na pierwszej granicy, która stała na naszej drodze.

POLSKA-CZECHY


Czechy jednak jako bardzo mały kraj udało nam się przeskoczyć w jakieś 3 godziny
Następną granicę jaką przekroczyliśmy była granica Czechy - Słowacja

SŁOWACJA


Tutaj było jeszcze szybciej nie całe 1,5h i już byliśmy na granicy z Węgrami


WĘGRY

Węgry to bradzo piękny kraj który użekł nas ostatnimi oznakami cywilizacji. Im bliżej było do granicy z Serbią, tym gorsze były drogi, większy bałagan domki brzydkie i zniszczone.

SERBIA

Odradzama komukolwiek wjeżdżanie na teren Serbii. Sama odprawa zajęła ponad 1,5h. Celnicy byli opieszali i na każdym kroku domagali się łapówki. Przejeżdzająć przez kraj widzieliśmy spalone czołgi, zniszczone od kól domy i samochody. Odradzam też spożywanie obiadów w u "Mondey Brothers", które wliczone są w serbską visę. Przejechać szybko i nie rozglądać się za bardzo. Późnym wieczorem wjechaliśmy do Belgradu i tutaj dopiero zobaczyliśmy jakie są zniszczenia po wojnie. W telewizorze wszystko to wygląda mniej okropnie. Zatrzymani przez patrol policji po zapłaceniu łapówki (bardzo lubią nasze piwo a autokar był nim nafaszerowany..) ruszyliśmy dalej. Po kilkudziesięciu kilometrach wybojów byliśmy na granicy z Macedonią.

MACEDONIA

Trasa była zadziwiająco dobra, juz tak nie trzęsło. Obok nas przejezdżały od czasu do czasu transportery opancerzone UN-FORCES. Na poboczch widzieliśmy kilka czołgów, w sumie było bardzo spokojnie. Krótki postój na parkingu (kierowca prosił by nie wychodzić za oświetlony teren (można wtedy dostać kulkę w głowę)) i ożywieni świadomością dziejącej się wojny kilka km od nas dojechaliśmy do granicy z Grecją.

GRECJA

Na granicy mały zgrzyt jak to przy wjeździe do UE (głównym powodem kontroli luków bagażowych było to że nie jaka Horses spuściła wodę w toalecie autobusu, prosto pod budkę strażniczą..) po 3,5h jazdy byliśmy w Paralii.

Przyjazd do PARALII - godz 11:00



Statystyka

Przejechaliśmy około 2.200 KM

Przekroczyliśmy 7 granic


zredagował Marcin